Jarocin 1988. Żale nad otwartą trumną

Jesteśmy Falą.
Wysiedliśmy właśnie z żółtego piętrowego wagonu pociągu na dworcu PKP w Jarocinie. Ja i „Kotlet”. Trudno się przepchać, idziemy wolno, w niemiłosiernym ścisku – punki, metale, skiny, babcie z torbami, towarzystwo mieszane. Wszyscy spowolnieni przez  kordon milicji rozpięty niczym sieć rybacka. Wyławiają i „rozbrajają” wybrańców. Szybko zdejmujemy własnoręcznie zrobione pieszczochy nabite metalowymi ćwiekami. Chowamy, może uda się przejść. Do kosza milicji trafiają pasy, pieszczochy, łańcuchy, a nawet wojskowe buty. Przeszliśmy bez strat.
Mamy wszystko z czym przyjechaliśmy, czyli ubrania i parę złotych pożyczonych od mojej babci.
I popłynęliśmy ze wszystkimi poprzez rynek miasta obsadzony już gęsto grupkami sympatyków irokezów, łysych, długowłosych. Rewelacyjna inność, nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś takiego w takiej ilości. To ta osławiona zbuntowana młodzież… Nie wiedziałem, że jest nas aż tylu. Jesteśmy Falą.

Jarocin 87

Jak dostać się na koncerty nie mając wejściówki? Czytaj dalej